Przejdź do głównej zawartości

Pasja prawdy zdobi Kopernikańską brać.


Chodziłem do Kopernika. 8 lat temu zdałem maturę. Wspominam to… dobrze. Mimo tego, że raczej nie byłem najlepszym uczniem, a wychowawczyni nie chciała po zakończeniu klas III przyjąć od naszej klasy kwiatów. Najpierw nie chciała przyjąć na scenie, potem nie chciała przyjąć na sali. Po raz 3 odmówiła na parkingu, po czym pospiesznie wsiadła do samochodu i odjechała (tak, bezpośrednio po zejściu ze sceny i wręczeniu naszej klasie świadectw). Z kwiatkami nie pamiętam co się stało, ale jakiś pamiątkowy atlas chyba oddaliśmy do biblioteki.

Nie byłem pokornym uczniem Kopernika. Zapewne spory mój udział w tym, że się wychowawczyni koniec końców bała od nas przyjąć kwiatów i uciekła z RCKP. Tak, dostawało mi się przez 3 lata, często słusznie, czasem niesłusznie.
Ale dzisiaj totalnie śmieszą mnie sytuacje takie jak ta z kwiatkami i inne, podobne, gdy organy wychowawcze Kopernika starały się wtłoczyć mnie w ramy ELITARNEJ i WYJĄTKOWEJ szkoły.

Z dużą sympatią wspominam za to klasę, chór, koło teatralne, SKS z unihokeja i wszystkich tych fajnych ludzi, z którymi przyszło mi ten czas spędzić. Co więcej, z sympatią wspominam  zdecydowaną większość nauczycieli. Znaczna część kopernikańskiego ciała pedagogicznego to ludzie, którzy z dystansem podchodzą do tej całej elitarności i „ę ą”. Jest tam tylko kilku takich, którzy pompują balonik samouwielbienia.

Ja jednak byłem trochę dziwny (do dzisiaj jestem :P ). Mimo tego, że z gimnazjum (po drugiej stronie ulicy) przyszedłem z dobrym wynikiem, to nie za bardzo przejmowałem się licealnymi ocenami. Jasne, fajnie było dostawać 4 i 5, ale oceny  1-3, które notorycznie dostawałem z matematyki nie stanowiły dla mnie jakiegoś wielkiego problemu. (Z matematyki to tylko raz ze sprawdzianu dostałem coś więcej niż 3 – dział nazywał się Logika :) ).

Byłem w mniejszości. Większości zależało. Nie każdemu z własnej inicjatywy, innych „motywowali” rodzice… a jeszcze inni dostawali niewybredne komentarze od nauczycieli podczas odpowiedzi przy tablicy. Mnie, z grubsza, nic złego od pani od matematyki nie spotkało, ale koleżanki i koledzy do dziś mają żal, uzasadniony wg mnie.

Temat wychowawczyni i matematyczki pojawia się na każdym spotkaniu klasowym. O właśnie! Spotykamy się w klasowym gronie do dzisiaj (od 8 lat), co mniej-więcej kilka miesięcy. Z trzydziestokilkuosobowej klasy przychodzi nas po kilkanaście osób – chyba dobry wynik.

Ja moją tróję z matmy miałem gdzieś. Cieszyłem się tym, co można w Koperniku robić „oprócz tego”. Chór, świetna atmosfera, znakomity dyrygent i jego podejście do młodzieży, i zapał który z tego co obserwuję nie opadł ani trochę. Szkolny Teatr Marysia – wieczory spędzane na próbach, znakomite wspomnienia. SKS z unihokeja, Projekt Ponad Stylem, samorząd szkolny, radiowęzeł… dużo tego było.

Z klimatu Kopernikańskiego pamiętam jeszcze profesora G. i jego karne wypracowania, rozdawane za różne „przewinienia”. Gdy tak sobie myślę, to te kilka wypracowań, które ostatecznie wylądowały w osławionym „Postscriptum” mogły mieć spory wpływ na to, że teraz tworzę te wszystkie głupoty pod hasłem Pankrośnizmu.

Dużo rzeczy robiłem w liceum poza lekcjami, ocenami się średnio przejmowałem, maturę zdałem. Rozszerzoną z matmy też, z całkiem solidnym wynikiem, mimo trójczyny z przedmiotu. Dostałem się na dobre studia techniczne i je bez problemów ukończyłem.

Ogólnie rzecz biorąc Kopernika, mimo konfliktu z wychowawcą i kilku innych dziwnych sytuacji wspominam dobrze.  Może nawet bardzo dobrze. Ze zdziwieniem przyjąłem zatem artykuł opublikowany przez Krosno24 o tym, że Dyrektor mojego liceum sprzeciwia się publikacji ankiety o szkole. No bo przecież opinie o Koperniku raczej są dobre. /Warto zauważyć, że artykuł napisał Wiktor Kazanecki, nie-taki-znowu-stary absolwent II LO (Guzikówka)/. Artykuł Krosno24 można znaleźć TUTAJ
Cóż, Dyrektor I LO (polonista) trochę nazbyt pochopnie podjął decyzję o wycofaniu wydrukowanego już (!) nakładu gazetki szkolnej „Postscriptum”. Co było powodem? Tendencyjne pytania :D Dlaczego? Bo obok pytania „Co Ci dała nasza szkoła?” pojawia się (skandaliczne, nacechowane negatywnie, niejednoznaczne i nieobiektywne) pytanie „Co Ci szkoła zabrała?”. No tak, bo o Koperniku można mówić tylko dobrze albo zamilknąć na wieki :D

Otóż nie tym razem. Jakoś tak wyszło, że sprawa dotarła do Krosno24 i wystąpił efekt Streissand. Jako że byłem troszkę rozbójnikiem w liceum (na studiach też) i broniłem uciśnionych, to i we mnie krew się wzburzyła. Droga autorko – masz i mój miecz, Twoje racje są słuszne!

Poszło. Zrobiłem dokładnie tę samą ankietę. Wziąłem jednak pod uwagę wypowiedź Dyrektora na temat tego, że z tej ankiety nie można wyciągnąć wyników procentowych, więc od siebie dodałem dwa pytania: jak oceniasz Kopernika oraz czy Dyrektor miał powody, żeby wycofać ankietę.

Żeby już nie dręczyć Pana Dyrektora odpowiedzi na pytanie, czy miał powody, nie przedstawiajmy, ale za to odpowiedź na pierwsze pytanie: owszem.

Zastanawiacie się jak wyszła? Jak uczniowie i absolwenci oceniają Kopernika?

Otóż: B A R D Z O   D O B R Z E ! ! ! 

Biorąc pod uwagę całość ankiety zdecydowanie więcej jest pozytywnych opinii, wspomnień, uwag, niż tych negatywnych. Stosując skale szkolną, można powiedzieć, że wpadło kilka gorszych ocen, ale zdecydowanie więcej jest tych dobrych i bardzo dobrych. Kopernik zasłużył na świadectwo z paskiem (nie po raz pierwszy z resztą).
Źródło fot.: www.sworny.com

Wróćmy jednak do konkretów ankiety. Jej wynik jest dość wiarygodny. Ręcznie usunięto odpowiedzi (całe ankiety) dodane dla żartu (kilkanaście sztuk) oraz te, które stwarzały wątpliwości  (2-3). 
Z ponad 280 ankiet zostało 261. Rozkład opinii od początku przedstawiał się bardzo podobnie, nie zauważono nagłych przyrostów jednej bądź drugiej opcji. Wydaje się zatem, że poniższej statystyce można wierzyć.

Wykres przedstawia procentowy udział odpowiedzi na pytanie: Jak oceniasz Tę szkołę (Kopernika)? Wykres sporządzono na podstawie 261 odpowiedzi.

Pozostałe pytania ankiety były otwarte. Nie da się ich wizualizować na wykresie. Można przeczytać wszystkie, ale przytoczenie ich tutaj byłyby nieco problematyczne. Z tego powodu postarałem się wybrać te najciekawsze. Oczywiście, wybór jednoosobowy jest zawsze subiektywny, ale musicie wierzyć na słowo – starałem się zachować mniej więcej obiektywizm.

Odpowiedzi przytaczałem w całości, nazwiska nauczycieli zmieniłem na X, Y, Q. Odpowiedzi, w których respondenci tęsknią za konkretnymi nauczycielami z oczywistych względów pominąłem.

Aha, jeszcze jedno. W poście na Facebooku zobowiązałem się, ze prześlę ankietę do I LO, ale muszę się jednak z tego wycofać. Jest wiele odpowiedzi na temat konkretnych nauczycieli, ale nie mamy możliwości zweryfikowania ich prawdziwości. Przesyłanie ich gdziekolwiek miałoby tylko negatywne skutki.

Jakie jest Twoje Najzabawniejsze wspomnienie?
  • Gdy nauczycielka od biologii oblała płynem Lugola dziennik
  • Wniesienie ławki z dziedzińca do klasy
  • Puszczałam bańki mydlane stojąc na schodach i korytarzu :3
  • Gdy nauczyciel (chyba) omyłkowo powiedział „jak widzicie zadanie nie jest łatwe, roboty jest w ch**”, a potem zastanawiał się, czemu wszyscy sie śmieją
  • Figurki bohaterow i lalki spadające na spadochronach z ostatniego piętra w ramach jakiejś akcji dywersyjnej.
  • Śmieszne były komunikaty Pana X kładące nacisk na RENOMĘ I PRZEWAGĘ szkoły nad innymi i na naszą WYJĄTKOWOŚĆ której nie mają uczniowie innych liceów.
  • ciężko przypomnieć sobie po kilku latach, ale było takich sporo, 99% wspominam pozytywnie
  • Gdy nauczycielka francuskiego usiadła przez przypadek na torcie urodzinowym od uczennicy. Siedziała tak na nim dobre 10 minut i się nie zorientowała xD
  • Pamiętam jak na pierwszych zajęciach HISPU w 2 klasie prof. X wszedł i powiedział: "Lekcjo prima, zajęć ni ma" :p i nie było Edd
  • Widok profesorów jeżdżących na hulajnogach na potrzebę naszego filmiku studniówkowego ;)
  • Bitwa na kredę w klasie. Dwa obozy z ławek, wyglądało to jak okopy :)
  • Słowa prof. X: po waszych twarzach widać, że jesteście z Kopernika...
  • Wyskakiwanie przez okno z sali 00A, by pójść do Santosa na lody lub zapieksa :D
  • Sytuacje gdy prof. X zamykała oczy żebyśmy mogli ściągać na sprawdzianach z matematyki -klasa humanistów
  • bitwa na śnieżki z gimnazjum nr 1 - śnieżki rzucane przez ulicę z okien szkoły
  • Jak starsi koledzy zjeżdżali ze schodów na odwróconej ławce :)
  • Realizacja planu "wypadnięcie z rankingu perspektyw" razem z kolegami
  • Najzabawniejsza sytuacja wydarzyła się na wycieczce szkolnej. Chcąc uniknąć tłoku w tramwaju razem z kolegami przesiedliśmy się do innego wagonu niż ten, w którym była cała grupa. Wychowawczyni pobiegła za nami, ale nie zdążyła przed zamykającymi się drzwiami. Ku uciesze uczniów i współpasażerów musiała zostać na przystanku.
A jakie najstraszniejsze?
  • Lekcje z niektórymi nauczycielami przez dużą ilość stresu
  • Każdy moment brania do odpowiedzi na matematyce, serce chwilami stawało
  • Zawał serca jak pan Profesor chce pytać
  • Pierwsze użycie maszyny losującej przez prof. X. (pozdrawiam twórcę maszyny)
  • o mało nie zostałam przepuszczona do nastepnej klasy z matematyki.
  • Nożownik w szkole i cała afera z nim związana. Mimo, że dzięki niemu Krosno jak i sam Kopernik stał się bardziej popularny.
  • Najstraszniejsze były lekcje fizyki. Rozumiem, Pan X cieszy się świetną opinią bo potrafi uczyć i przygotowywać do matur/olimpiad ale MASZYNKA LOSUJĄCA OSOBE DO TABLICY gwarantuje tylko nerwice, bule brzucha i koszmary po nocach.
  • Na jednym ze sprawdzianów z pewnego przedmiotu byłam tak zestresowana, że przez pomyłkę za szybko odwróciłam kartkę treścią sprawdzianu (mimo, że nie było jeszcze oficjalnego "pozwolenia"). Nauczycielka uznała, że chcę ściągać, podarła moją kartkę i kazała usiąść w pierwszej ławce. Stres i wstyd (mimo braku winy) - ogromne! Sprawdzian musiałam pisać w innym terminie.
  • Pierwsza kłótnia z nauczycielem - wtedy dotarło do mnie, że w tej szkole uczeń nie ma prawa do wyrażania własnego zdania, chyba, że jest ono takie jak nauczyciela.
  • Najstraszniejsze było jak wyobrażaliśmy sobie, że mogliśmy trafić do innej szkoły.
  • Chyba nie ma. Te potencjalnie strasznie wspominam zabawnie ;) Oczywiście z perspektywy czasu
  • Wszystkie lekcje z panem X, którego dzięki temu bardzo cenie
  • Nic strasznego w Kopcu nie ma, jedynie wyolbrzymiajacy i dramatyzujacy uczniowie
  • Chemia, gdzie na prośbę o wytłumaczenie materiały pewna pani robola kartkówki. I jeszcze wychowawczyni- P.  X, która rzucała w uczniów radiem
  • Codzienne straszenie byciem ,,pierwszą osobą na przestrzeni pół wieku, która nie zda matury w tej szkole”
  • Chyba pierwsze lekcje historii, strasznie się bałam nauczyciela, który potem stał się moim ulubionym z całej szkoły :)
  • Wyśmiewanie ze strony nauczycieli, gnębienie,
Co wspominasz najmilej?
  • chór, kanapki z barku i kolegę z ławki
  • Atmosfere
  • Zajęcia z języka polskiego i matematyki, zaangażowanie nauczycieli, ich pasje oraz chęć uczenia nas
  • moja narzeczona chodziła ze mną do klasy
  • Ludzi z klasy
  • Grupę znajomych z klasy, pracę w redakcji post scriptum i samorząd klasowy
  • Zbudowanie wyrzutni do długopisów, nożyczek, cyrkli itp. na jednej z wolnych lekcji i strzelanie nimi do tarczy na tablicy.
  • Do tej szkoły przychodziło się z chęcią.
  • Zdecydowanie pana konserwatora! ;)
  • Pania X od polskiego :) wbrew temu, że byłem w klasie, która "dała jej w kość' chyba najwięcej w całej karierze to zawsze była pozytywna, uśmiechnięta, profesjonalna i zawsze zaangażowana w to co robi, a wszystko co robiła na swoich zajęciach robiła z pasji (co było widoczne).Jednak wspominam ją mile przede wszystkim dla tego, że traktowała wszystkich z szacunkiem, na równi, bez znaczenia czy to jest się olimpijczykiem traktowanym jak 'gwiazda' przez innych nauczycieli czy "szarym uczniem" który nie osiąga jakichś świetnych wyników z matematyki czy fizyki co w klasie o "elitarnym profilu" jest nie do przyjęcia. Takiej postawy powinni uczyć się inni "profesorowie".
  • Chór i sklepik w podziemiach.
  • Posiadówki w szkolnym barku, zajęcia dodatkowe z p. X, wychowawcę p. Y. Miał do nas podejście i traktował nas z szacunkiem. Mimo to pozostawał zawsze uśmiechniety i był jednym z fajniejszych nauczycieli którzy ratowali tę szkołę. Również p. Q kochana kobieta dużo cierpliwości.
  • Słowa pochwały od wymagających nauczycieli, jest to mocno satysfakcjonujące i daje kopa do dalszej pracy!!!
  • Przyjaciół
  • Przerwy na dziedzińcu
  • Atmosferę
  • Cudowną kadrę nauczycielską. Nie wszyscy oczywiście, ale niektórzy nauczyciele stali się po prostu autorytetami (czyt. najwspanialszy Pan X - człowiek złoto)
Za kim najbardziej tęsknisz? (tutaj odpowiedzi się powtarzały, zamieszczono najpopularniejsze)
  • Za znajomymi
  • Za przyjaciółmi
  • Za klasą
  • Za nikim
Co Ci dała ta szkoła?
  • Wiedzę
  • hmm... poczucie, że żeby osiągnąć sukces muszę na niego zapracować, umiejętność uczenia się, przyjaciół, dobre wspomnienia, ciekawe perspektywy, możliwość uczestniczenia w zajęciach dodatkowych
  • Dystans do ocen, możliwość poznania fajnych, inteligentnych ludzi i przekonanie, że nie liczy się jakie masz oceny, ale co masz w głowie
  • Większą pewność siebie
  • sukcesy ogólnopolskie, możliwość dostania się na dobre studia
  • Znajomych , brak wiary w siebie , poczucie że jestem słabsza od innych
  • Umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Asertywność, niezliczone umiejętności, olbrzymią wiedzę. 
  • Cudowne doświadczenia, znajomości na całe życie. Możliwość rozwoju.
  • Wiedzę a co za tym idzie wymarzone studia przyjaźnie które przetrwały do dziś
  • depresję (serio, dwa lata chodziłam do terapeuty) strach każdego dnia wchodząc po schodach, wyrzuty sumienia po tym, jak pielęgniarka dowiedziała się, że stosuję antykoncepcję i zaczęła mnie oceniać, masę wrogów (jednostronnych)
  • Na pewno OTWARTY ROZUM tzn. brak zaufania dla debilnych artykułów bezpodstawnie hejtujących Kopernika
  • Z jednej strony konieczne podstawy wiedzy popularnej, historycznej, matematycznej i ogólnorozwojowej, podstawy kultury i sztuki; 
  • z drugiej masę niepotrzebnych w prawdziwym życiu szczegółów naukowych, skrzywione spojrzenie na rzeczywistość i system wartości
  • Ogrom niezastąpionej wiedzy I trochę zmęczenia jak każde dobre liceum
A co Ci zabrała?
  • Mniej czasu wolnego ale gra była warta świeczki
  • właściwie to nic, ale to dlatego że miałam luźne podejście i uczyłam się dla siebie tego co było mi potrzebne do matury a resztę olewałam
  • Wydaje mi się że straszenie tą maturą, że nie zdamy stres cały ostatni rok
  • 1,5 godziny dziennie na dojazd
  • właściwie to nic... i nawet się wysypiałam, nie miałam worów pod oczami i nie czułam się udręczona
  • pewność siebie, która miałem w gimnazjum i która odzyskałem na studiach, tak samo ambicje (dziś jestem studentem jednym z większych uniwersytetów w Krakowie, członkiem kół naukowych i nie boję się zabierać głosu w czasie zajęć, czynnie uczestniczyć w debatach, konferencjach itd, gdzie w liceum bałem się odezwać na lekcji gdzie panowała atmosfera kółka wzajemnej adoracji pomiędzy "geniuszami" ( którzy jak pokazało życie nie potrafili poradzić sobie emocjonalnie czy tez może psychicznie na studiach z których z hukiem wylecieli ...) a uczącymi.
  • Niemal wszystkie popołudnia i weekendy poświęcone na naukę.
  • Szkoła ta zabrała mi mizerną przyszłość, dając w zamian dobrą i obiecującą.
  • Sen, można się przyzwyczaić
  • dużo czasu na uczenie się bezsensownych rzeczy
  • Przeświadczenie, że zawsze muszę być najlepasza. Nie muszę - i dobrze.
  • Wszyscy powiedzą ze wolny czas, ale przecież każda szkoła zabiera czas jak inaczej mamy sie czegoś nauczyc...
  • Sporą część wolnego czasu, aczkolwiek świadomie. Zależało mi na wysokich wynikach, więc się uczyłam. Szkołę można kończyć z dwójkami, nikt tego nikomu nie zabrania, a wtedy wolnego czasu byłoby mnóstwo.
  • zapłaciłem raz na komitet rodzicielski :D
  • Nie sądzę żeby mi coś zabrała
Czego Cię nauczyła ta szkoła?
  • uczyć się samodzielnie - bardzo przydatne na studiach
  • dystansu do siebie i świata, sumienności, dojrzałego dyskutowania o swoich przekonaniach
  • że niekoniecznie będąc inteligentnym można mieć dobre oceny
  • Udowodniła, że czytanie książek jest fajne, a język polski może żyć w zgodzie z fizyką :)
  • Ze trzeba mieć naprawdę twardy tyłek
  • Żeby nie ufać plotkom i dosyć subiektywnym portalom internetowym, które wykazują się stronniczoscią i nierzetelnym interpretowaniem ankiet 😄
  • Jak być wyspanym po 4h snu i funkcjonować tak od poniedziałku do piątku.
  • Że każdy pracuje na swój rachunek i nie należy porównywać się do innych.
  • Hymnu szkoły, on jest super
  • Że talent to pare procent sukcesu - reszta to pot, krew i łzy, czyli nasza praca
  • Ze karczoch to po hiszpansku al kaczofa, uczęszczałem na niemiecki
  • Odpowiedzialności za siebie
  • Matma über alles und ordnung muss sein!
  • Walczyć o swoje, ale też siedzieć cicho, gdy wymaga tego sytuacja. Nauczyła mnie dobrze się ustawiać i rozróżniać co naprawdę przyda mi się w życiu i na maturze, a co jest tylko wymysłem nauczycieli. Tego, żeby nie przejmować się opinią innych i robić swoje, tego że szkoła nie powinna być całym moim życiem oraz że czasami nawet dziecko może mieć racje.
Co zrobiłeś zaraz po skończeniu szkoły?
Tutaj najwięcej osób odpowiedziało, że poszło na studia.

Jedno słowo, które określi 3 lata w Koperniku to… (tutaj znów najpopularniejsze odpowiedzi):
  • Nauka
  • Praca
  • Stres
  • Przygoda
  • Życie
  • Rozwój
  • Przyjaźń
  • Przyjemność
Jak widać, większa cześć odpowiedzi nacechowana jest pozytywnie. Fakt, wybierane były subiektywnie, ale starałem się maksymalnie zobiektywizować rozkład nastrojów w każdym pytaniu, stąd pojawiały się także odpowiedzi przeczące sobie nawzajem.

Podsumowując. Fakt ocenzurowania ankiety, artykuł na Krosno24, później nasz wpis i ponowna ankieta - wszystko wywołało bardzo duże zainteresowanie. Oznacza to, że Kopernik jednak jest w centrum uwagi. Jest istotną częścią życia, bez względu na to, czy zapamiętany został dobrze (częściej), czy źle (rzadziej). Wszystkim bardzo zależy na tym, żeby o Koperniku się wypowiedzieć, poczytać.

Czy podobna sytuacja w którejkolwiek innej Krośnieńskiej szkole średniej wzbudziłaby podobne zainteresowanie? Parafrazując klasyka: nie wiem, choć się domyślam.

Kopernik jest ważnym elementem lokalnej społeczności. Świadczą o tym twarde fakty, jak rankingi szkół średnich, ale też te miękkie, czyli opinie absolwentów i zainteresowanie ogółu.

Po przeczytaniu ponad dwustu odpowiedzi ankietowych dochodzę do wniosku, że Kopernik jest całkiem w porządku i nie trzeba zatajać informacji o nim. :)

Kurczę, fajnie było w liceum. Pozdrawiam kolegów i profesorów.
BP klasa Fu 2007-2010.

Komentarze

  1. Moja przygoda z Kopernikiem skonczyla sie dawno dawno temu ( 30+ lat w czasach gdy pan D od Fizyki siedzil ze mna w jednej lawce ) Uwazam ze to byla dobra szkola pomimo roznych stresow. Z moich czasow nie bylo tyle dodatkowych zajec pozalekcyjnych co obecnie ale it tak bylo fajnie. Pomimo ze mieskam poza Krosnem i wpadam tam nie czesciej jak raz do roku zawsze jak przechoidze kolo Kopernika stwierdzam ze to byly najlepsze lata naszego zycia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny tekst! Kończyłem Kopernika w 2003 więc już trochę czasu minęło. Poza nauczycielką o dzwięcznej ksywie "Torcik" wspominam wszystkich bardzo ciepło! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krosno - MIASTO ZŁA

To nie żart. Według statystyk Głównego Urzędu Statystycznego za 2017 rok Krosno jest NAJNIEBEZPIECZNIEJSZYM MIASTEM W POLSCE! Naprawdę! Ranking poniżej:
Ranking najniebezpieczniejszych miast w Polsce wg.: www.polskawliczbach.pl W Krośnie notujemy aż 152 przestępstwa na 1000 mieszkańców, a w drugim Tarnowie tylko 82. Niemal dwukrotnie przewyższamy wicelidera. Kolejna Legnica ma tylko 51, czwarte Tychy 50. Dalej tabela bardzo się spłaszcza i różnice pomiędzy kolejnymi pozycjami są niewielkie.
Legnica: 50! Tarnów 80! Krosno STO PIĘĆDZIESIĄT. 
Gdyby „zsumować” Legnicę i Tarnów to i tak dużo im brakuje do nas. Jak to się stało? Dziwimy się wszyscy. W ubiegłym roku nastąpił ogromny wzrost przestępczości, z 821 przestępstw stwierdzonych w 2016 roku aż do 7075 w 2017. Niemal dziewięciokrotnie więcej przestępstw!  Ilość przestępstw w Krośnie w latach 2012-2017. Źródło: www.polskawliczbach.pl Uwagę zwraca bardzo duża  liczba przestępstw gospodarczych i przeciwko mieniu. Zapytaliśmy o to Komendę Miejsk…

Nocna jazda samochodem bez sensu

Nocna Jazda Samochodem Bez Celu nie ma sensu. Nie kryją tego organizatorzy nazywając  ją „…bez celu”. Podobnie bezcelowo spoglądamy przez okna autobusu na miasto, które widzimy codziennie, czasem bez celu przewijamy facebooka, oglądamy telewizję i tak dalej… Nie wszystko co nie ma celu i sensu jest nudne. Podobnie jest z nocna jazdą samochodem bez celu. Fot.: NJSBC Krosno na Facebooku Akcja o tej nazwie odbywa się w Krośnie od 5. lat. Ludzie spotykają się na parkingu naprzeciwko „galerii” Zawodzie po czym kawalkadą wyjeżdżają na miasto i okolice, i wracają w to samo miejsce. Główną atrakcją jest przejazd, a na parkingu ludzie się integrują, rozmawiają ze sobą, spotykają, po prostu wspólnie spędzają czas. Zazwyczaj jest to połączone ze zbiórkami charytatywnymi – łączy przyjemne z pożytecznym, choć tytularnie jest „bez celu”.
Akcja zbiera grube setki uczestników, a dzieje się zupełnie oddolnie. Ktoś sobie coś kiedyś wymyślił, a innym się to bardzo spodobało. Odzew jest bardzo pozytywny.…